czwartek, 9 sierpnia 2012

Oakura i Białe Klify


Kolejny weekend (z resztą jak każdy) spędziliśmy na wycieczkach po okolicy. W sobotę wybraliśmy się do pobliskiego miasteczka Oakura w którym Tom Crouise wynajmował willę kiedy kręcił Ostatniego Samuraja.
Nie spodziewaliśmy się wiele po miasteczku ale zostaliśmy mile zaskoczeni. Sama mieścina co prawda niczym szczególnym się nie wyróżnia. Kilka kafejek, parczek no i oczywiście plaża. Natomiast położona jest w niezwykle malowniczej okolicy. Najbardziej spodobało się nam to że leży pod górami które miejscami przypominają Beskidy. Podjechaliśmy samochodem pod sam las (gdzie zaczyna się trasa trekingowa) i widoki były oszałamiające. Nad nami góry i dżungla a na horyzoncie morze. Niesamowite, zwłaszcza że sam ląd poprzecinany jest niezliczonymi dolinkami, wąwozami i strumieniami. Najlepsze, że dokładnie tam gdzie zajechaliśmy sprzedają działki pod domy:) Szkoda że nie mamy na tyle oszczędności bo w takim miejscu chcielibyśmy mieszkać:)
Niestety akurat tego dnia nie mieliśmy ze sobą aparatu.

Na następny dzień wybraliśmy się na Białe Klify. Zupełnym przypadkiem (a właściwie dlatego, że się nie mogliśmy wygrzebać) zajechaliśmy na miejsce o 14.00 czyli dokładnie kiedy zaczynał się odpływ. Nie będę za dużo opisywać widoków bo możecie pooglądać zięcia. W każdym razie zrobiliśmy sobie spacer plażą wzdłuż klifu, po czym zeszliśmy w głąb lądu gdzie (no bo jakżeżby inaczej) zaczęła się dżungla i rezerwat ptaka kiwi!! Dżungla wygląda tam niesamowicie - jak w wietnamie albo coś, same palmy! Przeprowadzona jest przez nią trasa spacerowa wspinająca się na szczyt klifów. Dla ułatwienia wędrówki zbudowano na niej schody które po prostu zabijają (jest ich ponad 600) Na szczęście w połowie drogi można sobie odpocząć na ławeczce zbudowanej dla upamiętnienia miejsca w którym umarła pewna kobieta. Wiemy to ponieważ po drodze spotkaliśmy jej męża który właśnie opisał nam ta historię (no i to on tą ławkę tam postawił i zasadził wokół niej drzewa). Dodam jeszcze, że wcześniej na plaży spotkaliśmy wędkarzy i jeden z nich okazał się naszym miejscowym piosenkarzem country i maori którego czasem zapraszam żeby zaśpiewał dla moich dziadków-jaki ten świat mały:):)

 No a tu macie zdjęcia:





















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz