Zakupiliśmy 8 osobowy namiot na targach turystycznych, wysępiłam dwa dni wolnego na Święta a na całym wybrzeżu obowiązuje Free Camping - czyli że można się rozwalić gdziekolwiek z namiotem czy przyczepką. Więc że tak powiem samo się prosi:):)
Ale do rzeczy zdjęcia z Gisborne:
Tu nasze wybrzeże i plaża, samo centrum miasta przy porcie:
Nasza miejska plaża w centrum. Brakuje mi na niej tylko kramików z pierdołami i byłoby idealnie.
Kapitan James Cook
Kaiti Hill, wzgórze praktycznie w centrum miasta, bardzo popularne miejsce spacerowe, ze ścieżką zdrowia itp. Na szczycie obserwatorium astronomiczne i oczywiście punkt widokowy.
Bawimy się na plaży w Kaiti
Bajorko:):) Ostatnio moje ulubione zajęcie na plaży - kopanie bajorek dla Lilianki:):)
Panorama miasta z Kaiti Hill
Panorama naszego wybrzeża
A tu znów kapitan James Cook
Tak więc samo miasto i okolice wyglądają jak wyżej. Jest przepięknie, zwłaszcza w pełnym słońcu, ale niestety Gisborne to nie Miami i bardzo mocno odczuwa się to jakie jest małe. Liczba sklepów limitowana, nie ma centrum handlowego, jedno małe kino, praktycznie brak życia nocnego i naprawdę nic się tu nie dzieje po 19.00. Przynajmniej ja na razie nic nie znalazłam. Nawet knajpy zamykają!! Ale na pocieszenie podobno liczba festiwali i iwentów w czasie lata podobno przyprawia o zawrót głowy więc czekamy:):)
Oprócz miasta i najbliższych okolic niewiele do tej pory zwiedziliśmy. Ale zaliczyliśmy niesamowicie malowniczą Tolaga Bay. Oddaloną o około 50 km na północ mieścinę.





































