Ostatni weekend upłynął nam pod znakiem pierwszych urodzin Lilianki. Czym więc byłyby urodziny bez szalonej imprezy:):). Był tort (marchewkowy), goście, balony i prezenty.
A tu kilka zdjęć:
Dla wyjaśnienia, królik bo Lilianka urodziła się w roku królika a pies na szczęście (wg japońskiej tradycji)
Zapraszam do mojego nowego namiotu:):)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz