Czas ponadrabiać zaległości:)
Tak jak pisałam w poprzednim poście, na Wielkanoc wybieraliśmy się do Coromandel.
Wycieczkę szczegółowo zaplanowaliśmy w czym aktywnie pomagali nam wszyscy znajomi:) Jakoś tak wszystkim się uwidziało zorganizować nam fajny pobyt i nie musieliśmy się nawet zbytnio rozglądać po internecie bo już na początku tygodnia mieliśmy dokładnie wypisane najlepsze atrakcje regionu i nawet rozpiskę gdzie mamy nocować i przybliżony czas potrzebny na zwiedzanie:) Ponadto nie musieliśmy się również przejmować kupowaniem czy załatwianiem żadnego sprzętu bo wszystko począwszy od namiotu a skończywszy na konkretnych rozmiarów grillu gazowym z butlą włącznie pożyczyła nam koleżanka Teresa:) Co prawda okupujemy to teraz nie zawsze spodziewanymi weekendowymi wizytami;/
No ale za to na wycieczce było fantastycznie!! Najeździliśmy się jak wariaci i z naszych planów i aranżacji nie wyszło zbyt wiele jako, że już w pierwszym miejscu postanowiliśmy zabawić dłużej niż planowaliśmy.
Z resztą nie ma się co dziwić sami popatrzcie na zdjęcia:
To zdjęcie zrobiliśmy w drodze na nasz pierwszy camping jeszcze w czwartek wieczorem. Wg. planu mięliśmy tylko przejechać przez tą kotlinę, jak sami widzicie po prostu musieliśmy zmienić plan i bliżej poznać szlaki w piątek rano:)
Cała ta kotlina czy też wąwóz zwana Karangahake Gorge i wszystkie szlaki i jaskinie są pozostałościami po opuszczonych kopalniach złota. Można tam znaleźć mnóstwo opisów jak wydobywano złoto w dawnych czasach. No i na wycieczkę nie warto iść bez latarki. My swoja zapakowaliśmy zupełnie przez przypadek i bardzo się przydała, jako że część szlaku przechodzi przez tunele.
Szlaki generalnie są tam dwa (przynajmniej te krótkie) z czego my zrobiliśmy tylko jeden. Drugi zostawiliśmy sobie na następny raz...może jak ktoś nas przyjedzie odwiedzić:)
CDN...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz