sobota, 30 stycznia 2016

Wharariki beach, Farawell Spit

Zaraz po Świętach wybraliśmy się na trzydniowy wypad na sam czubek południowej wyspy do Golden Bay.
Pierwszy dzień spędziliśmy na przepięknej plaży: Wharariki Beach.
Mówi się że na Wharariki wszystko jest duże i to fakt, wielkie wydmy, wielkie skały i jaskinie, duże fale i dużo fok:):) Plaża jest na prawdę oszałamiająca i gdybyśmy wiedzieli wcześniej, że są tam takie wielkie wydmy, to byśmy sobie wzięli deski do zjeżdżania. To taka Nowo Zelandzka rozrywka, że na dupo-ślizgach się w lecie po wydmach jeździ, a nie w zimie po śniegu (bo tego tu mało).









Na plaży spędziliśmy cały dzień. Następnego dnia głównie jeździliśmy po okolicach i cykaliśmy zdjęcia widoczkom:

Widok z Collingwood


Jak co roku w Grudniu i Styczniu w NZ kwitną pohutukawy







Trzeciego dnia trzeba było wracać do domu, ale po drodze zajrzeliśmy w parę miejsc. Najpierw zatrzymaliśmy się w maleńkiej mieścinie Milnthorpe. Z drogi nic ciekawego, wystarczy mrugnąć i można niechcący przejechać, ale warto się zatrzymać, a właściwie zboczyć na niewielką boczna dróżkę prowadzącą nad morze, bo tam czeka śliczna maleńka plaża i całkiem duży park/las wieloma ścieżkami spacerowymi i ciekawymi drzewami i ptakami, my głównie spędziliśmy czas na plaży:





Potem ruszyliśmy w dalszą drogę w stronę Takaka gdzie odkryliśmy fascynujący labirynt skalny: Grove Scenic Reserve. Niesamowite wapienne formacje porośnięte korzeniami raty i palmami nikau wyglądają niesamowicie






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz