Wreszcie wydażyło się kilka rzeczy o których warto napisać
Po pierwsze zdałam sobie właśnie sprawę z tego, że jeszcze nie opisałam mojej pracy, a to w końcu tam spędzam większość mojego czasu a poza tym pierwsza rzecz dotyczy pracy.
Tak więc jak niektórzy już wiedzą moja paca polega na organizowaniu dziadkom rekreacji. Sprawa wydaje się prosta i taka jest z ta drobną różnicą, że dla osoby która nie zna kraju, miasta, ludzi nie jest to aż takie łatwe. Generalnie kiedy zaczęłam prace 4 miesiące temu wskoczyłam od razu na głęboką wodę ponieważ po pierwsze miałam trening tylko przez 2 tygodnie a potem przejęłam cały biznes i biorę za wszystko odpowiedzialność a po drugie okazało się że będę pracowała za dwóch-dosłownie!! Mamy bowiem 2 budynki-dom opieki i szpital i w przeszłości na każdy przypadało po 1 terapeucie a od lipca miałam zostać tylko ja, czyli w sumie mam ponad 70 podopiecznych!! Musiałam więc obdzielić czasem oba budynki i tak skończyło się na tym że poranne zajęcia robię w szpitalu a popołudniowe w domu opieki czyli i w jednym i w drugim budynku ludziska przez pół dnia nudzą się jak mopsy. Czuję się z tym niezbyt dobrze dlatego staram się im organizować jakieś formy rekreacji nawet kiedy mnie nie ma czyli np puszczam im filmy albo muzyczkę albo zajęcia relaksacyjne na DVD, przygotowałam im całą szafę różnych pierdół z których mogą korzystać jak puzzle czy robótki na drutach, przychodzi tez do nich kościół raz na 2 tygodnie (Anglikański i Armia Zbawienia, co nie przeszkadza im chodzić na oba), fizjoterapeuta raz na tydzień i dziadek który czyta im gazety co poniedziałek. Gorzej, że muszę rejestrować codziennie co kto robił a jak mnie nie ma to skąd mam wiedzieć kto brał w czym udział...
No a jak jestem to organizuje im koncerty (musiałam trochę pogrzebać w papierach żeby znaleźć numery tel), gram z nimi w bingo, karty, gry planszowe. Organizuje im pikniki, teatry i muzea, zabieram na zakupy i do banku. Pomagam czytać listy, grzebię w ogródku, organizuję zajęcia plastyczne i popołudniowe posiadówki przy kawusi. Zapraszam ciekawych ludzi i.... zwierzęta. Kombinuję książki do biblioteczki, przebieram się za kowboja, wysłuchuję zwierzeń i plotek, robię za prywatnego adwokata i doradcę, pomagam w makijażu i układaniu włosów, szukam zgubionych sztucznych szczenek i aparatów słuchowych a czasem nawet pokoi, zapinam staniki, sznuruję buty, wycieram okulary, zapraszam rodziców....tak rodziców na kolację (tak, tak wyimaginowanych) itp itd... Generalnie roboty mam co niemiara i z reguły się nie wyrabiam zwłaszcza że niestety biurokracja wkrada się wszędzie i każde moje zajęcie muszę rejestrować. Każdemu z moich podopiecznym muszę wypisywać opinie i projektować plany opieki. Muszę pisać raporty i ewaluację. Wypełniać formularze finansowe i rozliczać się z książeczki czekowej. Musze każdego rezydenta rozliczać z biletów oraz planować miesięczne i tygodniowe plany zajęć. Telefon mi się urywa bo co chwile załatwiam nowych ludzi na koncerty i przemówienia i na prawdę nie było łatwo żeby się w tym wszystkim odnaleźć w 2 tygodnie. A prawda jest taka, że jestem sama samiuteńka, nie mam nade mną nikogo na kogo mogłabym zrzucić odpowiedzialność czy zapytać się o radę albo chociaż podzielić się pomysłem, jestem jedynym pracownikiem który zajmuje się rekreacją i jedyna osoba nade mną to główna menadżerka którą obchodzi tylko to żeby się raporty zgadzały i nie było pomyłek w rozliczeniach. Tak więc jakkolwiek praca jest przyjemna to pierwszy raz w życiu jestem zupełnie sama i chociaż mogę robić co tylko chcę to szkoda mi czasem, że nie mam z kim podzielić się genialnym pomysłem na zaproszenie właściciela kucyków (razem z kucykami) z okazji wyścigów konnych w Melbourne i pewnie znowu wszyscy opiekuni będą mi mieli za złe, bo przesunęłam porę obiadu o godzinę i będą mieli więcej roboty... i żeby tylko żaden kuc nie zesrał się na dywan bo wtedy będę tez miała przerąbane u sprzątaczek...:)
No a teraz do sedna... Byłam ostatnio u właścicielki prosić o pisemko z nową ofertą pracy dla mnie, bo jak niektórzy mogą nie wiedzieć wizę dostałam na pracę jako opiekun a nie terapeuta. Musze się teraz wystarać o nową wizę z pozwoleniem o pracę jako terapeuta zajęciowy i przy okazji mam nadzieję że uda mi się załatwić od razu status rezydenta. Tak więc byłam u niej i dowiedziałam się że Patrycja (właścicielka wioski) chce mnie wysłać na kurs Terapeutów Zajęciowych - żebym była w pełni wykwalifikowana. Kurs ma być częściowo opłacony przez firmę i jedyny haczyk jest w tym, że będę musiała podpisać zobowiązanie że zostanę u nich na 2 lata... Ale, ale, to nie wszystko, widząc moją zdziwioną minę powiedziała mi że budują zupełnie nowy ośrodek kilka kilometrów od nas. Pierwszy ośrodek w kraju tylko dla osób z demencją w którym będą mieli całe mnóstwo rozrywek dla rezydentów w tym warsztat dla panów i kuchnie dla pań oraz przystanek autobusowy: To dla tych którym nagle wpadnie do głowy pomysł aby odwiedzić rodziców, będą mogli iść na przystanek i po kilku godzinach czekania jak wrócą do domu będzie im można powiedzieć że przecież dzisiaj święto państwowe i autobusy nie kursują....:):) No i Pat chce żebym w przyszłości pracowała w tym ośrodku. (Dla tych którzy nie wiedzą demencja objawia się cofaniem się w latach - mam w ośrodku panią która myśli, że jest w internacie z koleżankami w szkole tańca i jestem jej ulubioną koleżanka-generalnie myśli że jesteśmy w tym samym wieku))
Na razie jeszcze nie wiem co o tym myśleć, na pewno będę miała mniej podopiecznych tylko czy opłaca mi się tracić kolejne miesiące na naukę skoro sama nie wiem czy chce wiązać swoją przyszłości z tym zawodem. Bo w mojej branży nie wyciągnę więcej jak 18 na godzinę a z moimi studiami mogę się starać o pracę w opiece społecznej gdzie spokojnie można zarobić dobrze ponad 20 na h.
No a druga sprawa o której chciałam napisać to to, że koleżanka z pracy dała mi cynk, że jej sąsiadka ma zajebisty dom do wynajęcia, a że nasz jak pisałam mimo, że przestronny to jest zimny i planowaliśmy się z niego wyprowadzić za pół roku to idziemy jutro oglądać ten drugi.
No to tyle na dzisiaj, siadam do jakiejś gry!!:)
A następnym razem napisze jak domek i zamieszczę kilka zdjęć z zeszłotygodniowego spaceru po kolejnym parku!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz