poniedziałek, 27 maja 2013

No to niestety Tauranga nie wypaliła...
I do Gisbourne też jakoś nam się nie spieszy wiec nawet nie złożyłam aplikacji. Ale nic straconego, ogłoszenia pojawiają się co tydzień i mam zamiar wysyłać aplikacje do co ciekawszych miast. Na razie w sprawie domu nic się nie zmieniło a w razie czego koleżanka zaproponowała nam wprowadzenie się do niej, wiec jakby był kryzys to mamy gdzie się przeprowadzić. Ale myślę że wkrótce pojawi się jakaś oferta. Szczerze wierzę w to, że sytuacja sama się rozwiąże we właściwym czasie i trafimy dokładnie tam gdzie mamy trafić (nie wiem gdzie to jest ale będzie nam tam dobrze:)
Co do wycieczek i zwiedzania niestety... jesień chyba wszędzie tak działa, że większość wolnego czasu spędza się w domu. Pogoda nieprzewidywalna: czasem pada, czasem świeci i czasem wieje. Za to więcej czasu w domu znaczy, że i czyściej i obiady pogotowane porządnie. A co sobotę i tak jeździmy na basen z Lilianką i albo do parku albo do kogoś na kawkę po basenie wpadamy więc nie jest źle:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz