Jak wiecie u nas zima, ale taka nietypowa, a na dodatek nawet tubylcy mówią, że cieplejsza niż zwykle, więc korzystamy z przyjaznej aury. Z domu w sobotnie poranki i tak musimy wyjść bo zapisaliśmy Liliankę na kolejną serię zajęć na basenie. Tym razem jest to już konkretna nauka pływania i obiecują że Lilianka będzie sama potrafiła pływać (czytaj unosić się na wodzie na plecach). Tak więc skoro i tak już jesteśmy poza domem to zwiedzamy co się da.
W poprzedni weekend zachęceni sukcesem famy z naszej wycieczki do Taupo, wybraliśmy się do prywatnego Zoo:
Tym razem kozy były na tyle małe, że Lilianka nie bała się ich karmić sama. Ale powinniście widzieć jej atak paniki jak niespodziewanie zabeczał na nią baran:):):)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz